Pół Irlandka, pół Polka – historia odnalezienia ojca Pameli dzięki testom DNA

by Marta Sobota

Pamela przez ponad 70 lat nie wiedziała, kim był jej biologiczny ojciec. Znała tylko kilka urywków: nazwisko Jarosz, polskie pochodzenie i wspomnienie o akordeonie. Dzięki genealogii genetycznej i analizie DNA udało się odnaleźć odpowiedź.

O swoim ojcu znała tylko kilka szczegółów. Był Polakiem, nosił nazwisko Jarosz i najprawdopodobniej przebywał w Wielkiej Brytanii w 1949 roku, bo Pamela urodziła się w Londynie w styczniu 1950 roku. Po latach usłyszała od mamy jeszcze dwa tropy: że był spadochroniarzem i grał na akordeonie.

Jak zaczęły się te poszukiwania

Ta sprawa trafiła do mnie dość niezwykłą drogą.

Kasia, moja koleżanka z pracy, zrobiła test DNA swojej mamie. Wkrótce odezwał się do niej Daniel, który zauważył wspólne dopasowania DNA między rodziną Pameli a rodziną mamy Kasi. Daniel był już od ponad dwóch lat w kontakcie z Pamelą i pomagał jej w poszukiwaniach biologicznego ojca.

W ten sposób nasze drogi się przecięły.

Zaczęłyśmy analizować wyniki DNA Pameli i budować hipotezy dotyczące jej ojcowskiej linii.

Co wiedziałyśmy na początku

Punkt wyjścia był skromny.

Ojciec Pameli miał nazywać się Jarosz i być Polakiem. Musiał przebywać w Wielkiej Brytanii mniej więcej wiosną 1949 roku. To brzmiało konkretnie, ale w praktyce wcale takie nie było. Nazwisko Jarosz jest stosunkowo częste, a my nie miałyśmy żadnej pewności, czy przekazane po latach informacje są w pełni prawdziwe.

W takich sprawach rzadko zdarza się, że jedno dopasowanie DNA od razu daje odpowiedź. Najczęściej trzeba pracować na wielu dalszych matchach, sprawdzać, jak łączą się ze sobą poszczególne osoby, rozbudowywać ich drzewa genealogiczne i krok po kroku zawężać możliwe scenariusze.

Tak było również tutaj.

Pamela miała dopasowania w kilku bazach genealogicznych: Ancestry, 23andMe, FamilyTreeDNA, MyHeritage i GEDmatch. Najbliższe z nich wynosiły 88, 84 i 80 cM. To nie były wyniki, które od razu wskazywały ojca, ale były wystarczająco bliskie, by poprowadzić nas w stronę konkretnej rodziny.

DNA prowadzi na Mazowsze

W toku analizy coraz więcej śladów zaczęło prowadzić w okolice Łochowa i Jadowa.

Szczególnie ważne okazały się rodziny Barszczów i Siuchtów. To właśnie dzięki nim udało się połączyć rozproszone wyniki DNA z konkretną gałęzią rodziny Jaroszów.

Po kilku miesiącach pracy coraz wyraźniej rysowała się jedna hipoteza: najbardziej prawdopodobnym ojcem Pameli był Bolesław Jarosz, urodzony w 1915 roku w Zawiszynie.

To był przełom, ale jeszcze nie koniec.

Analiza najbliższych dopasowań DNA wskazywała już połączenie z rodziną Bolesława przez jego matkę, Mariannę Siuchtę. Zależało nam jednak także na potwierdzeniu przez linię jego ojca, Jana Jarosza, żeby mieć mocny dowód z obu stron rodziny.

Połączenie najbliższych matchy Pameli we wspólną genealogię i wyodrębnienie hipotezy,
źródło: własne na podstawie WATO, DNAPainter

Artykuł z prośbą o pomoc

W październiku 2022 roku opublikowałam artykuł z prośbą o kontakt od osób spokrewnionych z rodziną Jarosz z okolic Jadowa.

Informacja zaczęła krążyć po forach genealogicznych i lokalnych grupach. Odezwało się do nas kilkadziesiąt osób. Nie wszystkie były związane z właściwą linią, ale kilka kontaktów okazało się bardzo obiecujących.

W końcu poprosiliśmy trzy osoby o wykonanie testu DNA. Wszystkie się zgodziły.

Byli to potencjalni kuzynowie Pameli: syn kuzynki pierwszego stopnia oraz dwoje przyrodnich kuzynów drugiego stopnia. Ich wyniki miały pokazać, czy nasza hipoteza jest trafna.

Grudzień 2022: potwierdzenie

Na wyniki czekaliśmy z ogromnym napięciem.

Kiedy przyszły w grudniu 2022 roku, wszystko stało się jasne. Wszystkie trzy osoby były spokrewnione z Pamelą dokładnie tak, jak przewidywała nasza hipoteza.

To był ten moment, w którym mogliśmy powiedzieć z dużą pewnością: ojcem Pameli był Bolesław Jarosz.

Dla Pameli oznaczało to odpowiedź na pytanie, z którym żyła przez całe życie. Dla jej córek — poznanie nazwiska dziadka i historii rodziny, która przez wiele lat pozostawała nieznana.

Dla mnie to z kolei był jeden z tych momentów, które przypominają, po co robi się tę pracę. Za centymorganami, drzewami i analizą zawsze stoją konkretni ludzie, ich pytania i brakujące fragmenty tożsamości.

Wyniki testów DNA Pameli z kuzynami, którzy zgodzili się potwierdzić naszą analizę, źródło: własne na podstawie WATO, DNAPainter

Kim był Bolesław Jarosz

W czasie poszukiwań udało się odkryć nie tylko to, że Bolesław był ojcem Pameli, ale też coraz więcej faktów z jego życia.

W czasie II wojny światowej został aresztowany. Trafił najpierw do obozu koncentracyjnego w Lublinie, a następnie do Buchenwaldu. Po wojnie stanął przed wyborem: wrócić do Polski albo wyjechać do Wielkiej Brytanii. Wybrał Wielką Brytanię.

Karta Bolesława Jarosza z obozu koncentracyjnego Buchenwald, źródło: Arolsen Archives

Nie potwierdziła się historia o tym, że był spadochroniarzem. Ale wrócił inny szczegół, który Pamela znała z opowieści swojej mamy — akordeon.

Daniel odnalazł kontakt do córki przyjaciół Bolesława. Okazało się, że ich rodzina była z nim bardzo blisko związana i organizowała jego pogrzeb. Maddalena, matka Marianny, opowiedziała Pameli, że Bolesław był kawalerem i nie wiedział, że ma córkę. Przekazała też jego zdjęcia.

Podczas rozmowy telefonicznej powiedziała coś jeszcze: Bolesław bardzo często grał na akordeonie, a ona słyszała go niemal codziennie.

To był jeden z tych momentów, kiedy pojedynczy szczegół nagle nabiera ogromnej wagi. Coś, co przez lata brzmiało jak urywek rodzinnej opowieści, okazało się prawdziwe.

Bolesław Jarosz podczas spotkania z przyjaciółmi

Spotkanie online i ogromne emocje

Kiedy miałyśmy już potwierdzenie, umówiłyśmy się z Pamelą na rozmowę online.

To było bardzo poruszające spotkanie. Pamela była wzruszona, a jej radość — ogromna. Po tylu latach niewiedzy mogła wreszcie usłyszeć, kim był jej ojciec.

Wtedy po raz pierwszy pojawił się też pomysł, żeby przyjechała do Polski. Chciała zobaczyć miejsca związane z ojcem i poznać rodzinę, o której istnieniu wcześniej nie wiedziała.

Podróż do Polski

W kwietniu 2023 roku Pamela przyjechała do Polski wraz z córkami, Aisling i Orlą.

Razem z nimi i z Kasią pojechałam w okolice, z których pochodził Bolesław Jarosz. Towarzyszył nam Robert, kuzyn Pameli, który okazał się wspaniałym przewodnikiem po historii rodziny i regionu.

To nie była zwykła wycieczka. To było wejście w historię własnej rodziny — tej, która przez tyle lat była dla Pameli niedostępna.

Najpierw odwiedziłyśmy dom rodzinny Roberta. Pamela mogła zobaczyć rozbudowane drzewo genealogiczne i zacząć osadzać siebie w tej historii. Później pojechaliśmy na cmentarz w Jadowie, gdzie spoczywają jej przodkowie i krewni.

Dla Pameli i jej córek szczególnie poruszające było to, że na wielu polskich nagrobkach znajdują się zdjęcia. Mogły po raz pierwszy zobaczyć twarze osób, z którymi były spokrewnione.

Pamela przywiozła z Irlandii kamyki i zostawiła je na grobach swoich przodków.

Zawiszyn, Jadów i ślady po ojcu

Pojechaliśmy także do Zawiszyna — rodzinnej miejscowości Bolesława. Odwiedziliśmy miejsce, w którym stał jego dom rodzinny.

To był jeden z najbardziej wzruszających momentów całej podróży. Po tylu latach Pamela mogła stanąć w miejscu, od którego zaczęła się historia jej ojca.

W Jadowie odwiedziliśmy też rynek, kościół, w którym Bolesław został ochrzczony, i Muzeum Regionu Jadów, otwarte specjalnie dla nas przez braci Marka i Karola Suchockich.

W księdze pamiątkowej Pamela zostawiła słowa, które bardzo dobrze oddają sens tej podróży: przyjechała szukając ojca, a znalazła znacznie więcej.

Pamela przy grobie swoich dziadków – Jana Jarosza i Marianny Siuchty
Orla, Robert, Pamela, Aisling i Kasia przed miejscem, w którym stał dom rodzinny ojca Pameli
Uczestnicy wyjątkowej wycieczki: stoją: Aisling, Orla i ja (Marta), przy stole: Pamela, Kasia, Robert z wnuczką Amelią
Wpis Pameli do księgi pamiątkowej Muzeum Regionu Jadów – „Przyjechałam szukając mojego ojca, a znalazłam o wiele więcej”

Po wizycie w Muzeum Regionu Jadów, spotkaliśmy się z Agnieszką, która opowiedziała swojemu mężowi, Piotrowi, o historii Pameli, a on zgodził się zrobić test potwierdzający, że jego dziadek i ojciec Pameli byli braćmi. Na koniec dnia odwiedziliśmy rodzinny dom najbliższej kuzynki Pameli – ich ojcowie byli braćmi.

Pamela, Ola, Agnieszka i Ash

Ten dzień zostawił bardzo miłe wspomnienia, a Pamela, Ash i Orla są w stałym kontakcie z nowo poznaną rodziną.

Akordeon wraca po raz drugi

Podczas tego wyjazdu wydarzyło się jeszcze coś bardzo symbolicznego.

W czasie jednej z rozmów usłyszeliśmy zdanie:
„Wszyscy Jarosze grają na akordeonie”.

Nagle ten jeden szczegół, zapamiętany przez mamę Pameli, wybrzmiał jeszcze mocniej.

Dowiedzieliśmy się też, że Bolesław został aresztowany razem z dwoma przyjaciółmi za granie polskiej muzyki na ulicy. Jeden z nich został zastrzelony. Akordeon Bolesława po jego aresztowaniu odesłano rodzinie, a on sam już nigdy nie wrócił do rodzinnego domu.

W takich historiach właśnie takie drobne szczegóły zostają najmocniej. Czasem jeden przedmiot, jedno zdanie albo jedna zapamiętana scena potrafią połączyć początek poszukiwań z ich finałem.

Wizyta na grobie Bolesława

Kilka miesięcy później, w lipcu 2023 roku, Pamela wraz z córkami odwiedziła w Essex Maddalenę i Mariannę.

Usłyszała wtedy więcej o codziennym życiu Bolesława. Był pogodnym, życzliwym człowiekiem. Pracował w budownictwie, regularnie płacił czynsz, lubił spotkania z przyjaciółmi, wyścigi psów, piwo pils i Drambuie. O swojej przeszłości mówił bardzo niewiele.

Następnego dnia Pamela, Aisling i Orla pojechały na cmentarz niedaleko Londynu, gdzie znajduje się grób Bolesława.

Pamela położyła tam kamyki i trochę ziemi z cmentarza w Jadowie. Zabrała też odrobinę ziemi z grobu Bolesława i poprosiła Roberta, żeby złożył ją przy grobie rodziców Bolesława w Polsce.

To był niezwykle symboliczny gest. Jakby po tylu latach udało się połączyć dwa miejsca, dwie historie i dwie części jednej rodziny.

To coś więcej niż analiza DNA

Pamela napisała później, że ta wizyta znaczyła dla niej więcej, niż da się wyrazić słowami. Że została przytłoczona życzliwością i hojnością wszystkich osób, które pomogły jej odnaleźć część własnej historii.

I właśnie dlatego tak mocno wierzę w sens genealogii genetycznej.

To jedna z tych historii, które przypominają mi, że genealogia genetyczna nie kończy się na dopasowaniach DNA i budowaniu drzew. Czasem oznacza odpowiedź, na którą ktoś czekał całe życie. A czasem — odnalezienie nie tylko ojca, ale całej części własnej historii.

Podziękowania ode mnie

Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w pozyskiwanie informacji o ojcu Pameli, szczególnie tym, które przyczyniły się do potwierdzenia pokrewieństwa z nią przez testy DNA – Robertowi Jaroszowi, Grażynie Olesińskiej, Agnieszce Fila i Piotrowi Gawrychowi.

Jeśli lubisz słuchać podcastów, tu znajdziesz linki do moich kanałów na Spotify i (wkrótce) YouTube ⤵️ Zachęcam do komentowania, udostępnień i polubiania 👍🧬 Miłego słuchania!


Jeśli chcesz poczytać o innych historiach odnalezionych ojców, dziadków i innych przodków, znajdziesz je tutaj ➡️ Historie

Jeśli szukasz nieznanego ojca / matki / rodziców ➡️ Instrukcje dla osób szukających nieznanego ojca / rodziców

Jeśli szukasz nieznanego dziadka / babci i przodków w wyższych pokoleniach ➡️ Instrukcje dla osób szukających nieznanych dziadków i osób w wyższych pokoleniach z testami DNA


0 Komentarz
0

You may also like

Skomentuj